Home > Aktualności > Ranking > Islandia: 10 najciekawszych atrakcji (i 4 najbardziej przereklamowane)

Islandia: 10 najciekawszych atrakcji (i 4 najbardziej przereklamowane)

Gejzery? Wulkany? Lodowce? A może najwspanialsze w Europie wodospady? Islandia jest tak niesamowita, że wybranie TYLKO 10 hitów jest naprawdę trudne. Ale czy najbardziej oblegane przez turystów atrakcje są naprawdę „naj”?

Ustalmy na początku jedno: Islandia jest chyba najpiękniejszą i najciekawszą wyspą na świecie. Jest zachwycająca latem, gdy słońce stoi w zenicie przez kilkanaście godzin na dobę. I jest genialna zimą, gdy przez cztery godziny mamy non-stop fotograficzną „magic hour”, a promienie otulają zaśnieżony krajobraz miękkim światłem.

Nasz ranking jest subiektywny i jesteśmy absolutnie przekonani, że dla każdego kto tam pojedzie, Islandia będzie miała swoje hity. I bardzo dobrze. Chętnie o tym podyskutujemy podczas wspólnej wyprawy.

Ale przejdźmy od razu do rzeczy. Co nas na Islandii zachwyca? Kolejność nie jest przypadkowa. Zaczynamy od miejsca dziesiątego:

10. Akureyri

Stolica północy i (to islandzki paradoks) miasto o najcieplejszym klimacie, a zarazem „zimowa stolica”, czyli takie tutejsze Zakopane. Wokół są wyciągi narciarskie, a narciarze mogą się napawać widokiem granatowej toni fiordu. Latem zachwyca pachnący ogród botaniczny, a w centrum, przy głównym deptaku, stoją piękne, XIX-wieczne wille w stylu „zakopiańskim”.

9. Lodowce

Zajmują 11 procent powierzchni wyspy, a potężny Vatnajökull (8100 km2) jest największym lodowcem Europy i trzecim co do wielkości na świecie (po Antarktydzie i Grenlandii). Gdy wieje od strony lodowców, to jest naprawdę zimno. Organizowana przez nas wyprawa wgłąb Langajökull pozwala nam poznać lodowiec od środka, i zrozumieć jak ciekawy i niesamowity jest nasz świat.

8. Wodospady

To też temat-rzeka… Wodospady Islandii są uznawane za absolutnie największą atrakcję wyspy. Objeżdżając Islandię codziennie będziesz zachwycać się ich mocą, pięknem i różnorodnością. Najciekawsze? Go∂afoss, Skogafoss, Svartifoss, Seljalandsfoss, Hraunfossar, Barnafoss… No i są jeszcze oczywiście Dettifoss i Gullfoss – uznawane za najpiękniejsze. Po wyprawie na Islandię każdy ma swój ulubiony wodospad.

7. Czarna plaża

Reynisfjara to jedno z takich miejsc, gdzie człowiek staje bezradny wobec cudów natury, nie wiedząc na co patrzeć. Czy na piętrzące się w morzu ostre skały – Zęby Smoka? A może na bazaltowe idealnie sześciokątne słupy, niczym kolumny w antycznej świątyni? Na jaskinię, w której według legendy zbierają się raz do roku w letnią noc foki, by zrzucić zwierzęce skóry, przybrać postać kobiecą i tańczyć nago przy świetle księżyca? A może w drugą stronę, na strome klify Dyrholaey, na których wiją gniazda tysiące morskich ptaków? No i nie zapominajmy, by popatrzeć pod nogi, na piasek w kolorze węgla…

6. Kirkjufell

To najbardziej obfotografowana góra Islandii, ale jakoś się nikomu nie nudzi. Jej nazwa da się przetłumaczyć jak nasz swojski „Kościelec”. Warto jest poświęcić jeden dzień, by zjechać z głównej drogi i zobaczyć tę największą atrakcję półwyspu Snaefellsness. Co ciekawe, tak spektakularnie jak na zdjęciu wygląda tylko z jednego jedynego punktu. A z każdego innego miejsca jest… niemal płaska.

5. Zorza polarna

Oczywiście Islandia nie jest jedynym miejscem na świecie, gdzie zimą nocne niebo rozświetla Aurora Borealis. Ale jeśli przyjedziesz tu zimą z aparatem fotograficznym (nie zapomnij o statywie) to nie pożałujesz.

4. Laguna lodowcowa

Jeszcze 40 lat temu lodowiec Vatnajökull dotykał w tym miejscu oceanu. Lód się teraz nieco cofnął, odsłaniając koniuszek głębokiego na 300 metrów fiordu. Dzięki temu, że ujście zatoki do morza jest dość płytkie, odłamujące się od czoła lodowca góry lodu, zanim się roztopią, pływają w niewielkiej lagunie. To jedno z najbardziej zjawiskowych miejsc na świecie, w którym kręcono Bonda i Tomb Ridera. Można tu popływać amfibią lub pontonem pomiędzy górami lodowymi. Bajka!

3. Gorąca rzeka

Pół godziny drogi od Reykjaviku, w sercu Gór Błękitnych jest dolina Reykjadalur, która chyba największe wrażenie robi zimą. Środkiem pokrytej kopnym śniegiem hali, pomiędzy wysokimi szczytami, płynie rzeka… o temperaturze ok. 40 stopni C. Warto poświęcić trochę czasu na trekking z Hverager∂i, by wykąpać się w tym spektakularnym, naturalnym basenie.

2. Wielorybie safari

Natura na Islandii jest obłędna. Ale są chwile, gdy wzruszenie łapie za gardło nawet największego cynika. Gdy płynąc łódką przez fiord, nagle wpadamy na stado wielorybów, to nie wiadomo, czy łapać za aparat i robić zdjęcia, czy po prostu chłonąć ten widok. Ogromne, piętnastometrowe stwory są piękne i bezbronne. Tak jak maskonury – ptaki wielkości kurczaków, które dość niezgrabnie fruwają, machając rozpaczliwie króciutkimi skrzydełkami, ale w wodzie są zwinne i zabójcze – dla małych rybek. Maskonury są symbolem Islandii, a wyglądają jak połączenie pingwina i papugi.

1. Jezioro Myvatn

Dla nas absolutnie islandzki top topów. Okolice tego jeziora to aktywny rejon geotermalny. Ciągle tu coś dymi, syczy, pachnie siarką. Piękne widoki na wpółzatopione w jeziorze stożki lawy, a do tego czarne, ponure pola lawowe, jaskinie wypełnione gorącą wodą (kręcono tu „Grę o tron”), i pustynia z wrzącymi błotami, gdzie amerykańscy astronauci testują szczelność skafandrów kosmicznych. Szczodrość natury i obłędne widoki są po prostu nieprawdopodobne.

Tyle słodzenia. A teraz powiemy, jakie atrakcje wyspy uważamy za najbardziej przereklamowane. Kolejność dowolna:

1. Błękitna Laguna

Turkusowy basen z ciepłą wodą w samym środku smaganej zimnym wiatrem czarnej, lawowej pustyni. Piękno i dzikość natury. Fajnie. Tyle, że Blue Lagoon to najbardziej znana atrakcja Islandii, więc zawsze są tu tłumy. Ale i tak uważamy, że przynajmniej raz w życiu trzeba tam się wykąpać. Choćby po to, żeby potem, na pytania znajomych, wzruszyć ramionami i powiedzieć: eee tam…

2. Gejzer

Geysir to islandzkie określenie na strzelające w górę źródło. Jeszcze sto lat temu każdy turysta na Islandii podejmował trud długiej, kilkudniowej podróży na małych, dzielnych islandzkich konikach, by zobaczyć to cudo, tryskające co kilka minut na 60 metrów w niebo. Ale potem Geysir wygasł. Za to sto metrów dalej jest Strokkur, czyli „maselniczka”. Co 7-8 minut nagle wystrzela w górę na 25 metrów. Odwala za Geysira całą robotę, ale na ćwierć gwizdka.

3. Thingvellir

Dla Islandczyków to miejsce święte. Przez prawie tysiąc lat Wikingowie i ich potomkowie zbierali się na równinie wokół jeziora na obrady. No jest tu pięknie: szeroka dolina na skraju rozpadliny pomiędzy płytami kontynentalnymi Ameryki i Europy. Można nawet zanurkować i zobaczyć jak spektakularnie ta rozpadlina wygląda pod wodą. Zwłaszcza w sezonie tłumy turystów są tu jak we Florencji.

4. Eyjafjallajökull

Najfajniejsza ze wszystkiego jest nazwa (już po tygodniu z nami na Islandii wymówisz ją bez problemu). To ten wulkan, który sparaliżował pół świata w kwietniu 2010 roku i uniemożliwił prezydentowi Obamie przylot na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego. W rzeczywistości jednak, jeśli spodziewasz się czegoś na kształt Wezuwiusza, czy Kilimandżaro, no to raczej nie…

Już słyszymy, jak mówisz: Te minusy to tak na siłę, prawda?

No pewnie! Islandia jest super i naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. A najlepiej samemu tu przyjechać i się o tym przekonać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *